post-image
Recenzje

„Zulejka otwiera oczy”
Guzel Jachina

Nie bez powodu mówi się, że Guzel Jachina stworzyła powieść na miarę klasyków literatury rosyjskiej. Okrutne czasy stalinowskiego reżimu, kompletnego upodlenia człowieka zmuszonego do głodu i olbrzymiego cierpienia nie są tylko tłem całej powieści. Paradoksalnie, aby pokazać to wszystko, Jachina wykazała się olbrzymią subtelnością, obrazując proces odkrywania swojej tożsamości i powolnego dostrzegania tego, co się dzieje.

post-image
Recenzje

„Powietrze, którym oddychasz”
Frances de Pontes Peebles

Frances de Pontes Peebles, rozpoczynając swą opowieść, przenosi nas do upalnej Brazylii, gdzie słońce wydaje się nigdy nie zachodzić, a upał odczuwany jest przez czytelnika w postaci ciągłego pragnienia. To wszystko otulone zostaje dźwiękami samby, za każdym razem trafionym akordem, rytmem wybijanym przez brzęczące bransolety.

post-image
Recenzje

„Winne”
Jarosław Czechowicz

Paradoksalnie ta intymna powieść jest całkowicie odarta z intymności, dosłowna i bezkompromisowa. Jest skondensowana jak mleko w puszce, tłusta i niesamowicie tucząca. Zdecydowanie ta książka to nie jest literacki posiłek w wersji light, tylko ciężki, wysokokaloryczny obiad, po którym trzeba odpocząć, zebrać się w sobie.

post-image
Recenzje

„Ninja Timmy i polowanie na skradziony śmiech”
Henrik Tamm

„Ninja Timmy i polowanie na skradziony śmiech” to niezwykle barwna opowieść o przyjaźni. Celowo używam słowa „barwna”, bowiem – poza plastycznym językiem – spotykamy w książce przepiękne ilustracje, które zachwyciły mnie od momentu, w którym pierwszy raz wzięłam tę książkę do rąk. Przyznam, że okładka nie jest aż tak elektryzująca, jak każdy obraz umieszczony w środku.

post-image
Recenzje

„Szepty z wyspy samotności”
Magda Knedler

Od początku do końca lektury mój wzrok zachłannie otaczał tekst. Czytając o niesamowitej tęsknocie, rozczarowaniu, śmierci, niewypowiedzianym „kocham cię” oraz poczuciu winy, zachłannie łapałam powietrze, jakby chwilę wcześniej ktoś mnie podtapiał. Odkrywałam sekrety i zapadałam się w nich coraz bardziej. Wchłaniałam każde zdanie, czując na swojej skórze charakterystyczne mrowienie pojawiające się zawsze, gdy obcuję z czymś wyjątkowym. Bo taka właśnie jest najnowsza powieść Knedler. W mojej opinii – najlepsza spośród przeczytanych przeze mnie książek jej autorstwa.