post-image
Recenzje

„Zdrada Skorpiona”
Andrew Kaplan

Kiedyś uwielbiałam filmy akcji. Takie, w których ledwo kończy się jedna zapierająca dech w piersiach scena, a już zaczyna się kolejna. Filmy, podczas oglądania których niepostrzeżenie wszystkie mięśnie napinają się do granic, o czym najczęściej widz dowiaduje się, gdy na ekranie pojawiają się napisy końcowe. Tak, wtedy można poczuć, że film był naprawdę dobry. Z książkami jest nieco trudniej. Trzymanie zaciśniętych z ekscytacji mięśni przez dwa wieczory albo cztery lub pięć godzin bez przerwy? Niewątpliwie byłby to wyczyn. Film i książka to po prostu dwie różne formy rozrywki, choć obydwie skupiają się na opowiadaniu jakiejś historii. Są również takie lektury, które aż proszą się o sfilmowanie – do nich należy „Zdrada Skorpiona” Andrew Kaplana.  

post-image
Recenzje

„Pokój z widokiem. Lato 1939”
Marcin Wilk

Plany. Każdy z nas je ma. Na jutro, przyszłe wakacje, następnych pięć lat. Już kiedy budzę się rano, wiem, co będę robić wieczorem. Nie spodziewam się, że za chwilę wybuchnie wojna i niejako skończy się mój świat, rzeźbiony przeze mnie skrupulatnie przez trzydzieści pięć lat. Wielu spośród bohaterów książki Marcina Wilka „Pokój z widokiem. Lato 1939” ma znacznie mniej lat. Bawią się, odpoczywają, poddają wakacyjnemu klimatowi. Wszystko temu sprzyja. Wilk pisze swoją książkę, w oparciu o dostępne materiały – pamiętniki, wspomnienia. To one wypełniają karty tego zaskakującego reportażu, przenosząc nas osiemdziesiąt lat wstecz i lokując w samym centrum upalnego lata, tuż przed wybuchem II wojny światowej.

post-image
Recenzje

„Czarownice. Salem, 1692”
Stacy Schiff

Gdyby Karol Strasburger zapytał uczestników prowadzonego przez niego teleturnieju o skojarzenia z  czarownicami, z pewnością na pierwszym miejscu znalazłyby się czarownice z Salem. No, może wyprzedziłaby je Baba Jaga, jednak jestem pewna, że wydarzenia z XVII wieku są znane każdemu, choćby ze słyszenia. A co tak właściwie stało się w Salem? Dlaczego nagle mieszkańcy tej niewielkiej amerykańskiej osady zaczęli widzieć w miejscowych kobietach szatana? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Stacy Schiff w swojej książce „Czarownice. Salem 1692”.

post-image
Recenzje

„Moje przyjaciółki z Ravensbrück”
Magda Knedler

Mówili, że trudna, wstrząsająca, nudna, piękna. Pisali, że to literatura obozowa i każdy musi poznać historię czterech przyjaciółek, a przy okazji jeszcze kilku kobiet, którym przyszło żyć w Ravensbrück. Znaleźli się i tacy, którzy zarzucali autorce wybielanie Niemców, a także – w kontekście obelgi – nazywali ją Żydówką (lub Niemką, do wyboru, bo nie  chodziło o to, żeby było konkretnie, tylko złośliwie). Takie właśnie emocje wzbudziła książka Magdy Knedler „Moje przyjaciółki z Ravensbrück”. A w moim odczuciu po prostu mało kto zrozumiał tę powieść. Albo może ja niczego nie zrozumiałam?  

post-image
Recenzje

„Gliniany most”
Markus Zusak

Z niektórymi pisarzami mogłabym się zaprzyjaźnić – takie wnioski czasami przychodzą mi do głowy po lekturze książek. Ewidentnie czuję, że nadajemy na tych samych falach, w moim wyobrażeniu bylibyśmy idealnymi kompanami do rozmowy o wszystkim i o niczym, a już na pewno nigdy byśmy się nie nudzili. Gorzej, kiedy nagle, właściwie nie wiadomo tak do końca dlaczego, czar pryska. A jeszcze gorzej jest, gdy z jeszcze bardziej niewiadomych powodów czuję się z tym źle i zamiast zawodu ogarniają mnie wyrzuty sumienia. Bo właściwie to dlaczego? Dlaczego ja czuję się źle z tym, że coś, co powinno mi się podobać, wcale nie jest takie, jakie oczekiwałam?