post-image
Recenzje

„Komendant. Życie Salomona Morela”
Anna Malinowska

„Komendant…” to historia człowieka, który umknął wymiarowi sprawiedliwości. Pytanie, czy sprawiedliwość nie dopadła go tak czy inaczej – w końcu musiał ciągle uciekać od prawdy o sobie i swojej przeszłości. Niewiarygodne wydaje się to, że na podstawie faktów odmówiono jego ekstradycji. Zaskakujące są dobre opinie na jego temat wygłaszane przez mieszkańców Garbowa, w którym się urodził. Ale najbardziej niewiarygodny wciąż dla mnie pozostaje fakt, że to ludzie ludziom zgotowali taki los.

post-image
Recenzje

„Zniknięcie Sary”
Nadia Szagdaj

Wydaje mi się, że charakterystyka detektyw Schulz powoduje, że trudno postrzegać tę serię Szagdaj jako szczególnie wymagającą. To raczej rozrywka niż pełna napięcia zagadka. Może to wynikać z charakteru bohaterki – młodej, niedoświadczonej, rozchwianej emocjonalnie kobiety. Trzeba jednak zaznaczyć, że inteligentnej i spostrzegawczej.

post-image
Recenzje

„Była sobie rzeka”
Diane Setterfield

„Była sobie rzeka” to opowieść o pamięci i zagrzebanych w jej odmętach fragmentach życia. Tych, o których trzeba było zapomnieć, by móc żyć – może niekoniecznie szczęśliwie, ale przynajmniej jakoś. To historia o wspomnieniach, które mają ogromny wpływ na rzeczywistość. Ta przepiękna powieść zawiesza swoich bohaterów gdzieś między ułudą a prawdą.

post-image
Recenzje

„Moja rodzina i inne zwierzęta”
Gerald Durrell

Odkrywający w sobie miłość do przyrody i zwierząt mały Gerald umila sobie pobyt na wyspie wręcz organoleptycznym poznawaniem kolejnych gatunków zwierząt – od skorpionów przez węże po mewy. Jego zoologiczne zapędy przeplatane są codziennością rodziny. A musicie wiedzieć, że ta codzienność wcale nie jest codzienna. Autor z takim wdziękiem i humorem opisuje życie swojej rodziny, że nie myślałam o niczym innym jak tylko o tym, by przenieść się do ich willi i chłonąć tę niebywałą atmosferę niby wiecznie skłóconej, ale niesamowicie kochającej się rodziny.  

post-image
Recenzje

„Paradoks kłamcy”
Michał Kuzborski

„Paradoks kłamcy” to historia tak bardzo odjechana, że rzeczywiście mogłaby być prawdziwa. Gdyby podchodzić do tematu sztampowo, można byłoby określić tę książkę jako mieszaninę obyczaju z thrillerem. Jednak Kuzborski nie ma nic wspólnego ze sztampą, dlatego z tej historii zrobił mieszankę wybuchową, sprawiając, że wymyka się ona uproszczonym określeniom.