„Wskrzesina”
Artur Boratczuk

Przyznam, że trudno jest recenzować „Wskrzesinę”, bowiem jej intensywna symbolika i obecny tu realizm magiczny onieśmiela mnie i daje możliwość dowolnej interpretacji przez każdego czytelnika. Pewne jest, że w kwestii językowej była to prawdziwa przyjemność. Zanurzałam się w pięknie skonstruowanych zdaniach, przykrywałam marznące stopy całymi akapitami pełnymi cudownych, plastycznych opisów.