W pracy:
– Kuba, napisz coś „o mnie” dla Ani.
– Dobra. Rozwalone buty pod biurkiem, gołe nogi, telefon szajsunga i masło orzechowe.
* Nie do końca wiem, o co chodzi z gołymi nogami, ale chyba nie chcę tego drążyć 🙂

W domu:
– Kochanie, co mogę napisać „o mnie” na swojej stronie?
– Pani nauczycielka ze wzrokiem pod tytułem „Nawet nie próbuj ze mną zadzierać”.
* Nie, nie jestem nauczycielką z zawodu.

Przyjaciółka:
– Co mogę o sobie napisać na stronie? Co Ci się ze mną kojarzy?
– Wrażliwa, nerwowa, pyskata, stosy książek, czuła…
– Czuła? Ja?
– Jesteś bardzo czuła, kiedy rozmawiasz z dziećmi. Powiedziałabym nawet, że delikatna. Oddana, lojalna. To tak na szybko.
*no comment

***

Podobno dużo mówię. Rzeczywiście, jestem z tych, co często mają coś do powiedzenia. Z troski o przyjaciół zaczęłam choć część z tego wystukiwać na klawiaturze. Postanowiłam, że będzie o książkach. Nie myślcie, że przestałam o nich mówić. Oj nie, to mi nie grozi. Tak naprawdę jak klepałam, tak klepię dalej. Ale świadomość, że może mój tekst komuś się spodoba, mile łechta moją (niewielką) próżność. A tak naprawdę chodzi o to, że pisanie sprawia mi przyjemność. Jak mówienie oczywiście.