post-image
Recenzje

„Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy”
Fiona Sussman

Niewiele w mojej głowie czarnych scenariuszy związanych z przyszłością. Mój mózg nie ma skłonności do obmyślania historii rodem z najlepszych thrillerów, które tak bardzo lubię czytać. Jednak jest jedna rzecz, która mnie przeraża. Jedna jedyna, która wywołuje gęsią skórkę, drżenie rąk i szybsze bicie serca – odejście z tego świata przede mną któregoś z moich dzieci. Może to egoistyczne, ale nie potrafię wyobrazić sobie, że dałabym radę jakkolwiek poukładać swoje życie po takim wydarzeniu i zagwarantować reszcie bliskich, że będzie ono czymś więcej niż wegetacją.

post-image
Doceniam okładki

Lego ergo sum/Książka przyjacielem

Wtorkowy przegląd okładek czas zacząć. Dzisiaj gości u mnie Ania z bloga Lego ergo sum lub – jak kto woli – Książka przyjacielem (do nazywania swojego bloga Ania podchodzi nowatorsko i używa tych nazw zamiennie :)). W jej zestawieniu znalazło się osiem okładek, które szczególnie do niej przemawiają- poczytajcie, co ją skłoniło do takiego wyboru.

post-image
Recenzje

„Troje na huśtawce”
Natasza Socha

Topienie się w brei wyrzutów sumienia i niepewności? Miotanie między lojalnością a miłością? Wybieranie mniejszego zła? Mogłabym napisać, że przeżywałam to wszystko przez ponad trzysta stron albo – jak kto woli – przez jeden wieczór i jeden krótki poranek. Skłamałabym. Tak naprawdę przeżywałam to przez kilkaset dni kilkanaście miesięcy temu.

post-image
Recenzje

„Odkrywca”
Katherine Rundell

Czy dorosły człowiek może czerpać radość z książek dla dzieci? Pytam, bo sama jestem mamą dwójki brzdąców (nazywam ich małymi szatanami. Zupełnie nie wiem, skąd się to wzięło…). Nie ukrywam, że starsze z nich – niemal siedmioletni syn – czyta więcej i częściej doprasza się bajek. Kupując dla niego książki, staram się wybierać takie lektury, które pokażą mu świat i – nie ucząc wprost – nauczą go jak najwięcej. Uwielbiam obserwować jak zmienia się jego twarz pod wpływem emocji wywołanych książką, jak patrzy na mnie tymi swoimi wielkimi zielonymi oczami z wielkim znakiem zapytania wymalowanym na buzi.

post-image
Recenzje

„Miejsce i imię”
Maciej Siembieda

Na moim serdecznym palcu mieni się brylant. Niewielki. Powiedziałabym nawet – subtelny. Wtopiony w złotą obręcz przypominającą koronę stanowi symbol czegoś wyjątkowego, jedynego w swoim rodzaju. Szlif brylantowy. Jedyna biżuteria, z którą się nie rozstaję.