post-image
Recenzje

„Małe życie”
Hanya Yanagihara

Żyletka. Małe ustrojstwo, którym można wyrządzić sobie niesamowitą krzywdę. Ostre, cienkie i niebezpieczne. Całe moje dzieciństwo powtarzano mi, żeby jej nie dotykać. Pamiętam doskonale, kiedy to maszynki jednorazowego użytku były towarem deficytowym i wśród przyborów do golenia mojego ojca i dziadka była brzydka pseudosrebrna maszynka na żyletki. „I tylko broń Panie Boże, żebyś to brała do ręki” – grzmiała mama. Oczywiście, że nie słuchałam. Oczywiście, że poczułam, co znaczy być nieostrożną i nie umieć się obsługiwać ostrym narzędziem. Oczywiście, że przyznałam jej rację, choć nigdy na głos. Ale nauczyłam się. Teraz, kiedy sama jestem mamą, rozumiem moją rodzicielkę doskonale. Drżę nawet, gdy mój sześciolatek sięga po nożyczki dla dzieci, a co dopiero nóż czy inne równie ostre przedmioty. Strachu przed bólem też trzeba się nauczyć, trzeba przejść proces odpowiedniej socjalizacji, żeby wiedzieć, na co uważać. Często trzeba doświadczyć na własnej skórze bólu. Człowiek ma jednak to do siebie, że zrobi wszystko, by go uniknąć. Zdrowy człowiek. Bo z chorym bywa różnie…

post-image
Recenzje

„Angielka”
Katherine Webb

Przyszło mi pisać tą recenzję, kiedy za oknem szaro, buro i nieprzyjemnie. Kiedy rano nie chce się wstawać, a wieczory są krótsze, bo sen ogarnia wcześniej niż zwykle. Brak energii, która rozpierała mnie przez ostatnich kilka słonecznych tygodni (miałam niezwykle pogodny urlop!) powoduje niemoc i sama nie wiem, czy pisanie o gorącym klimacie Omanu podziała na mnie motywująco. Na pewno pozytywnie zadziała pisanie o książce pełnej kolorów, bo taka dla mnie była „Angielka” Katherine Webb. Być może pod wpływem okładki, która rzucała mi się w oczy w mediach społecznościowych od jakiegoś czasu. Nie wiem, co w niej takiego.

post-image
Recenzje

„Lato”
Tove Jansson

„ (…) – Sama możesz wierzyć w co chcesz, ale musisz niestety nauczyć się tolerancji.
– Co to jest? – zapytało kwaśno dziecko.
– To respektowanie cudzych poglądów.
– A co znaczy respektowanie? – krzyknęła Sophia, tupiąc.
– Pozwolić innym wierzyć w to, co chcą! – odkrzyknęła babka – Ja ci pozwalam wierzyć w czorta, a ty mnie zostaw w spokoju!”

post-image
Recenzje

„List do nienarodzonego dziecka”
Oriana Fallaci

Czytam dużo. Czytam szybko. Połykam strony jak herbatę z konfiturami w zimowy wieczór. Kiedy widzę lekturę o grubości broszury, niecałe 150 stron, wiem, że będzie to przygoda na jeden wieczór. Siądę, wsiąknę, skończę. Tylko wyjątkowy przypadek mógłby spowodować, że poświęciłabym na takie maleństwo więcej niż jeden dzień. Proszę Państwa, przed Wami prawdziwy książkowy Usain Bolt!

post-image
Recenzje

„Czerwone dziewczyny. Legenda rodu Akakuchibów”
Kazuki Sakuraba

Wobec autorów pochodzących z odmiennych kulturowo krajów zawsze czuję jakiś dystans. Nie oceniam ich źle, wręcz przeciwnie. Po prostu czuję dreszcz niepokoju polegający na tym, że nie wiem, czy aby na pewno zrozumiem ich przekaz. Tak często życie w podobnej rzeczywistości powoduje nieporozumienia, a co dopiero, gdy ta rzeczywistość jest zupełnie inna?