post-image
Doceniam okładki

Maria Paszyńska

Jednym z pozytywów cyklu “Doceniam okładki” jest poznawanie ciekawych ludzi. Dzisiaj moim gościem jest właśnie ktoś taki – Maria Paszyńska, autorka cyklu Warszawski niebotyk, a także kilku innych książek, w tym Willi pod Zwariowaną Gwiazdą, której okładka również została doceniona w tym cyklu. Już niebawem, bo 20 czerwca, nakładem Wydawnictwa Książnica ukaże się kolejna książka Pani Marii – “Owoc granatu. Dziewczęta wygnane”. Ja już nastawiłam się na świetną lekturę!

post-image
Recenzje

„Szpadel”
Lize Spit

Tak sobie myślę, co by napisać we wstępie do dzisiejszej recenzji… Zastanawiam się, czego oczekujesz ode mnie – Ty, która/który siedzisz po drugiej stronie monitora. Opisu książki, emocji czy może po prostu oceny? Wydawałoby się, że najłatwiejszą odpowiedzią jest stwierdzenie, że ten, kto sięga do recenzji książki, chce wiedzieć, czy warto ją przeczytać. A jeśli cała moja ocena zawarta zostanie w jednym słowie: ohydna? Czy wtedy warto sięgnąć po taką lekturę, czy może lepiej sobie darować? Stoję przed dylematem, bo właśnie przeczytałam coś, co określiłabym słowem „ohydne”. Problem polega na tym, że w tym przypadku to wcale nie jest bliskoznaczne „złemu”.

post-image
Doceniam okładki

Hanna Cygler

Wtorkowy wieczór oznacza tylko jedno – przyszedł czas na kolejną porcję okładek, które w szczególny sposób zainteresowały mojego gościa. Dzisiaj jest nim Pani Hanna Cygler, której najnowsza (wydana 18 kwietnia 2018 roku) powieść “Nowe niebo” zbiera doskonałe recenzje.

post-image
Recenzje

„Gwiazdka z nieba”
Przemysław Wechterowicz, Marcin Minor

Są takie tematy, które jako rodzice „przerabiamy” z dziećmi przez cały czas. Uczymy ich szacunku do innych, pracujemy nad tym, by nie wyrosły na egoistów, staramy się, by w swoim postępowaniu kierowały się nie tylko swoim dobrem. Jednocześnie – czasem może nieświadomie – przekazujemy im starą prawdę, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Jako rodzice stoimy na straży ich „tu i teraz”, starając się, by „gdzieś później” były wartościowymi ludźmi i dzięki temu żyło im się jak najlepiej. Stosujemy różne metody, ale – będę się tego trzymać – najlepiej nadają się do tego opowieści. Opowiadane, czytane – to nieważne. Istotne jest, że czasami łatwiej dotrzeć do dziecka poprzez pobudzanie jego wyobraźni.

post-image
Recenzje

„Prymityw. Epopeja narodowa”
Marcin Kołodziejczyk

Od wielu lat noszę okulary. Nic takiego, ot zwykły astygmatyzm połączony z niewielką wadą wzroku. Niby nic, a jednak przeszkadza. Na szczęście udało mi się znaleźć świetny salon optyczny. Lubię tam przychodzić, bo właścicielka ma doskonały gust, potrafi doradzić i w swoim asortymencie posiada naprawdę świetne, czasami dość nietypowe, oprawy. Niedawno byłam świadkiem jej spotkania z przedstawicielem handlowym. Modnie ubrany pan, z którym ewidentnie dobrze się znali, otworzył przed nią sporej wielkości walizkę, pokazując, jakie są obecnie trendy. Czego on tam nie miał! Ciekawa byłam reakcji. Tymczasem owa miła pani obejrzała kilka par, cmoknęła parę razy, po czym powiedziała „Są świetne. Ale jeszcze nie na polski rynek. Zbyt odważne”. Dlaczego o tym wspominam? Bo dokładnie o tym samym pomyślałam, czytając książkę Prymityw. Epopeja narodowa Marcina Kołodziejczyka. Pomyślałam, że to powieść dla odważnych, a ja chyba nie dorosłam do tego rodzaju prozy.