post-image
Recenzje

„Porzuć swój strach”
Robert Małecki

Popełniłam zbrodnię. Zrobiłam coś, o czym nie śniło się nawet Królowi. Stefanowi Królowi (temu od horrorów). Bez mrugnięcia okiem, bez zająknięcia, bez przemyślenia sprawy, bez wyrzutów sumienia (dopiero teraz, po fakcie się pojawiły). Zastanawiam się, jak mogłam doprowadzić do takiego przestępstwa. Człowiek sam siebie nie zna. Nigdy nie przypuszczałam, że mogłabym tak krwawo rozprawić się z kimkolwiek. Tyle siły w sobie, tyle energii! Atak, amok, biała gorączka, szaleństwo wręcz! A wszystko to w pewnym dyskoncie podczas kupowania sałaty dla królika. No tak, jeszcze niewinne zwierzę w to wplątałam. Wstyd. I nie, nie mam na myśli awantury o Świeżaka. Gdzie tam! Zrobiłam coś znacznie gorszego. Kupiłam „Porzuć swój strach” Roberta Małeckiego, drugą (powtarzam: DRUGĄ) część trylogii z zamiarem natychmiastowego przeczytania, podczas gdy nigdy nie miałam styczności z częścią pierwszą. Zbrodnia w biały dzień.

post-image
Recenzje

„Furia”
Michał Larek

Dziękuję Panie Larek. Dziękuję bardzo. Dodałeś mi skrzydeł.

Uświadomiłeś mi, jaka jestem stara. Pamiętam czasy, które część moich znajomych ledwo kojarzy z książek do historii. HISTORII. Dziękuję za przypomnienie mi, że nie jestem już beztroską dwudziestolatką (kiedy to było?!). Naprawdę, szalenie mi miło ze świadomością, że śmieję się z rzeczy, które młodszych w ogóle nie bawią, bo nie wiedzą o co chodzi. Dodałeś mi skrzydeł przypominając, że PRL (w którym się urodziłam) dla niektórych brzmi jak nazwa fantastycznej krainy prosto z bajki emitowanej na Cartoon Network albo innym Jim Jam.

post-image
Recenzje

„Piętno Midasa”
Agnieszka Lingas-Łoniewska

Co ja poradzę, że tak łatwo ulegam? On taki tajemniczy, z elektryzującym spojrzeniem, przystojny, z cudowną sylwetką. Chodząca dobroć, oaza spokoju, człowiek, przy którym każda kobieta czuje się bezpiecznie, choćby wsadzał ją właśnie do klatki lwa. On i tak mnie obroni. To nie moja wina, że pewien typ facetów wzbudza moje zainteresowanie, a inny wcale.

post-image
Recenzje

„Ekspozycja”
Remigiusz Mróz

Wszyscy go czytają. Wszyscy się zachwycają. Wszyscy grzmią, jaki on dobry. Gdzie nie zajrzę, widzę JEGO. Każdego dnia moim oczom ukazuje się okładka, z której bije to nazwisko – na portalach społecznościowych, w księgarniach, ostatnio nawet na billboardach. O kim mowa? O (podobno) największym odkryciu ostatnich lat – Remigiuszu Mrozie. Gorące nazwisko na rynku wydawniczym.

Gorący Mróz. O matko, cóż za oksymoron!