post-image
Doceniam okładki

Hanna Greń

Jak ja lubię wtorki! To dzień, w którym doceniamy okładki, a ja uwielbiam sprawdzać, co Wam się podoba. Dzisiaj swoje ulubione oprawy wskazuje Hanna Greń (Wydawnictwo Replika), z którą miałam okazję widzieć się w ubiegłą sobotę w Katowicach na spotkaniu autorskim. Pani Hania ma dzisiaj swoje święto – premierę najnowszego kryminału “Wilcze kobiety” – cudowna okazja do spotkania na blogu!

post-image
Recenzje

„ 444 ”
Maciej Siembieda

Kilka dni temu podjęłam się pewnego zadania: próbowałam znaleźć wszystkie książki, które przez media, blogerów lub wydawców zostały porównane do książek Dana Browna. Znalazłam kilka „podobnych do Kodu Leonarda da Vinci”, pisarzy piszących „niczym Dan Brown” oraz bohaterów „intrygujących jak Robert Langdon”. Oczywistym jest, że taki marketingowy zabieg może przynieść dużo dobrego, przełożyć się na zwiększone nakłady, a co za tym idzie – świetną sprzedaż. Wszystko zależy od tak zwanego „targetu”. Ja w tym wypadku jestem poza nim. Nie zachwycił mnie „Kod Leonarda da Vinci”, nie pokonały mnie „Anioły i demony”, a „Inferno” odłożyłam po stu stronach.

post-image
Recenzje

„Milczące dziecko”
Sarah A. Dezil

Pamiętacie czasy, kiedy jako sześcio- czy siedmiolatkowie dostawaliście klucz do domu zawieszony na tasiemce lub zwykłej sznurówce i za pełną zgodą rodziców biegliście na osiedle bawić się z rówieśnikami? Ja pamiętam. Jeszcze dziś czuję lekki ciężar na szyi i obijający się o moje zęby metal wyprawiający różne akrobacje podczas skakania w gumę. Wychodziłam rano, wracałam na obiad, po czym znowu znikałam. Nie było telefonów komórkowych. Ba, nawet na stacjonarny trzeba było sobie zasłużyć! Smartwatch nie istniał, a GPS można było skojarzyć tylko z jakimś amerykańskim filmem since-fiction. Choć dzięki tej samodzielności nauczyłam się radzić sobie w różnych sytuacjach i wspominam te czasy z nostalgią, to za nic w świecie nie umiem sobie wyobrazić, że takim zaufaniem obdarzam swojego (prawie) siedmioletniego syna.