post-image
Recenzje

„Bez złudzeń”
Mia Sheridan

Podobno z romansów się wyrasta. Tak słyszałam. Zaczytują się w nich dorastające kobiety, czasem już dorosłe, ale jeszcze trochę nieopierzone, a potem już tylko te, którym czegoś brakuje albo te, które lubią marzyć o księciu z bajki. Tak mówią. Pozostają jeszcze te czytelniczki, które po prostu lubią oderwać się od codzienności i zanurzyć w świecie, w którym z góry wiadomo, że cokolwiek by się nie działo, wszystko skończy się dobrze. Nie wiem, czy wyrosłam z romansów, bo przez 34 lata zdarzyło mi się ich przeczytać zaledwie kilka. Baśniowe historie nigdy do mnie nie przemawiały. Powtarzam jak mantrę: schematy nie są dla mnie, a idealni bohaterowie odstraszają.

post-image
Recenzje

„Frida Kahlo. Biografia”
María Hesse

Gdyby ktoś powiedział mi kilkanaście lat temu, że będę z entuzjazmem chłonąć historię sztuki i że przyjdzie mi (bez przymusu) zgłębiać życiorysy znanych malarzy, powiedziałabym mu, że ogłupiał. Naprawdę. Ja, która na lekcjach plastyki potrafiłam jedynie narysować dom, trzy kwiatki i drzewo? Która, w przeciwieństwie do kolegów i koleżanek z klasy, nigdy nie cieszyła się na kolejne czterdzieści pięć minut tworzenia nikomu niepotrzebnych prac plastycznych. Kompletnie się do tego nie nadawałam. Właściwe ta kwestia się nie zmieniła – w naszym domu wciąż nie jestem właściwą osobą do pomocy przy rysowaniu. Od tego jest babcia. O, ona to potrafi!

post-image
Recenzje

„Pionki”
Natalia Nowak-Lewandowska

Macie czasem ochotę na coś szczególnego, ale kompletnie nie potraficie określić, co to może być? Wiecie, taki moment, w którym coś by się zjadło, ale nie wiadomo co. Otwieracie lodówkę – nic, nurkujecie w szafce ze słodyczami – nic, robicie herbatę w nadziei, że może po niej przejdzie – i też nic. Aż w końcu (całkiem przypadkiem) odkrywacie, co to takiego było i od tego momentu wszystko wokół nabiera wyraźniejszych barw? Ja tak mam. Dotyczy to również literatury. Dlatego bardzo się cieszę, gdy w moje ręce trafia książka, która swoim klimatem idealnie wbije się w mój nastrój, zaspokajając moje czytelnicze potrzeby.

post-image
Recenzje

„Ucieczka przed życiem”
Ewa Bauer

Co jest potrzebne dziecku do szczęścia? Spokój w domu, miłość najbliższych i czas rodziców. Może o czymś zapomniałam, ale te trzy rzeczy przychodzą mi do głowy jako pierwsze. Co dziecku po nowym Lego, jeśli będzie musiało składać je w samotności, a później bawić się, udając kilka osób jednocześnie? Do pewnego stopnia jest to normalne – dziecko musi uczyć się bycia samo ze sobą. Niemniej trzeba zapewnić mu bezpieczeństwo i sprawić, by dom był dla niego ostoją, a nie miejscem, z którego najchętniej uciekłoby w siną dal. Pewnie, że chętnie pokopie piłkę w pobliskim klubie sportowym, potańczy w szkole tańca za rogiem.

post-image
Recenzje

„Urok późnego lata”
Agnieszka Janiszewska

Chyba nie należę do osób szczególnie sentymentalnych. Nie wzruszam się szybko, nie gonię za lekturami, przy których będę się roztkliwiała co kilka stron. Jednak czasami mam ochotę na coś nostalgicznego, melancholijnego, porywającego. Ale nie łzawego. Nie jest łatwo napisać coś takiego, nie popadając w skrajność. Zdaję sobie sprawę z wątłej granicy między jednym a drugim. Są jednak autorzy i autorki, które mają niesamowite wyczucie w tej kwestii i potrafią stworzyć wyjątkową fabułę, odpowiednio wszystko wyważyć i tak posplatać losy bohaterów, by ułożyły się w piękną historię.