post-image
Recenzje

„Kryptonim Frankenstein”
Przemysław Semczuk

Ze mnie jest taka mieszanka śląsko-zagłębiowska. Urodzona na Zagłębiu (w dodatku w Sosnowcu), zamieszkała niegdyś w stolicy prawdziwego, górniczego Śląska – Rudzie Śląskiej. Od wielu ludzi słyszałam, że nie powinnam nawet przyznawać się do swojego pochodzenia. Tylko rdzenni mieszkańcy wspomnianych przeze mnie terytoriów (bo to niemal jak dwa osobne państwa) są w stanie zrozumieć, o co chodzi w tych wiecznych sporach. Nie są one byle jakie, uwierzcie. Teraz wzajemny antagonizm nieco zelżał, nowe pokolenie jest bardziej tolerancyjne wobec siebie. Intensywnie przyglądałam się moim socjologicznym okiem tym zaskakującym relacjom, wysłuchując niejednokrotnie opinii na temat tzw. Goroli.

post-image
Recenzje

„Ona”
Monika Gomółka

Im dłużej próbuję być dobrym recenzentem, im intensywniej wchodzę w świat książek, autorów, wydawnictw i całej tej machiny dającej sens temu co robię, tym częściej myślę, że to wcale nie jest łatwy kawałek chleba. Nie mam na myśli tylko recenzowania. Już jakiś czas temu runęła moja wizja pisarza siedzącego na tarasie pięknego drewnianego domku gdzieś na Mazurach, pykającego fajkę, popijającego kawę i piszącego od rana do wieczora z przerwą na spacer z psem. Pisarza, który nie robi nic innego, w nosie ma media i wszystko, co wiąże się z reklamą. Pisarza, który w zasadzie pisze tylko dlatego, bo lubi, nie wiążąc tego nijak ze stanem konta w banku. Wizja człowieka, którego jedynym zajęciem jest klikanie w klawiaturę, w porywach do czytania lektury. Tak, miałam taką wizję. Kiedyś.

post-image
Doceniam okładki

Magdalena Knedler

Dziś kolejne wydanie cyklu “Doceniam okładki”. Już nawet nie wiem, które – muszę policzyć. Nie to jest jednak najważniejsze. Najważniejszy jest fakt, że dzisiaj poznamy oprawy, które szczególnie przypadły do gustu Magdalenie Knedler, autorce m.in. “Historii Adeli” (Wydawnictwo Novae Res).

post-image
Recenzje

„Szóstka Wron”
Leigh Bardugo

Ile jest w stanie zrobić człowiek, żeby zrozumieć innego człowieka? Jak wiele  jest skłonny poświęcić czasu, myśli, zainteresowania, żeby pojąć to, co dotychczas było dla niego niepojęte? Jak zrozumieć, dlaczego bliski człowiek zanurza się w świecie, którego nie ma i nie będzie? Świecie, który został wykreowany tylko i wyłącznie na potrzeby kilkuset (czasami nawet kilku tysięcy) stron. Odpowiecie mi?