post-image
Doceniam okładki

Natalia Nowak-Lewandowska

Wtorek powoli dobiega końca, więc czas na drugie wydanie cyklu “Doceniam okładki”. Dziś sprawdzam, które okładki docenia Natalia Nowak-Lewandowska. 

post-image
Recenzje

„Kelner”
Przemysław Garczyński

Wyciągnęłam go z tłumu. Niemal za brodę. Stał w kolejce po autograf do swojej wydawniczej koleżanki. Niepozorny, cierpliwie czekał na swoją kolej. Obstawiony blogerami niczym premier Szydło kupująca bułki w spożywczym. Mówię sobie „Przedrę się do niego jakoś, wyciągnę z tłumu, pokażę na zachętę to, co mam w torbie”. Tak mniej więcej wyglądało moje spotkanie z Przemkiem Garczyńskim na Targach Książki w Krakowie. Nie mogłam być dzień wcześniej na jego spotkaniu z czytelnikami (czego żałowałam), dlatego, gdy tylko go zobaczyłam, postanowiłam wykorzystać sytuację. Na zachętę wyciągnęłam z torby zakrwawioną siekierę. Spokojnie, na okładce książki tylko była. Nie wystraszył się. W końcu to jego książka. Złożył piękny autograf.

post-image
Recenzje

„W szponach szaleństwa”
Agnieszka Lingas-Łoniewska

Dwa małe szatany. Możecie mnie wyklinać, ale sześciolatek i dwuipółlatka (dziatwa moja) to prawdziwe szatany. Jak się zawezmą to nie dadzą żyć. Nie pomagają groźby, nie pomagają ostrzeżenia, prośby w stylu „Mamusia czyta, zajmijcie się sobą”. Oj nie. „A co czytasz?”. Pomyślałam, że co mi tam, pokażę. Popatrzyli na okładkę, na siebie, na mnie i… poszli. Chyba zrozumieli, co im grozi, jeśli zaraz nie zostawią matki w spokoju. Dzięki Bogu za Lego. I za Agnieszkę Lingas – Łoniewską. Swoją najnowszą książką „W szponach szaleństwa” dała mi kilka godzin spokoju. Nie. Wróć. To nie było kilka spokojnych godzin. Bo uwierzcie mi – cztery godziny na wdechu to trochę wyczyn. Przy dwudziestej szóstej stronie obstawiłam zabójcę myląc się przeokrutnie. Potem było już tylko gorzej. Ze mną. Łapałam powietrze co kilka stron zastanawiając się, czy dotrwam do końca bez interwencji karetki. A szatany? Poległy na dywanie przytulając ludziki z Lego. Bardzo pedagogiczne.

post-image
Doceniam okładki

Spadło mi z regała

Tak jak obiecałam – ruszamy z cyklem “Doceniam okładki”. Nie wypadałoby ogłosić początku takiej akcji i samej nie wskazać swoich ulubionych okładek, więc dzisiaj ja pokażę, co mnie urzekło w ostatnim czasie.