post-image
Recenzje

„Ciemnokrąg”
Daniel Koziarski

Grudzień to dla wielu czas podsumowań. Robimy przegląd ostatnich kilkunastu miesięcy, odbębniamy sukcesy, próbujemy wytłumaczyć porażki. Planujemy przyszły rok, bo przecież musi być jeszcze lepszy. Niektórzy rozpisują go w modnych plannerach z designerską okładką, jeszcze inni wolą motywacyjne kolorowe karteczki ponaklejane w kluczowych miejscach, a jeszcze inni mają pojemne głowy i wszystko lokują tam. Plannery są fajne, ale zawsze zostawiam je puste, karteczki mają rację bytu tylko na chwilę, a moja głowa… Umówmy się, że za dużo w niej innych rzeczy. Zatem idę na żywioł. Życie mnie nauczyło, że plany rozpisane w grudniu mają się nijak do tego, co robię w marcu kolejnego roku, a co dopiero w październiku czy listopadzie. Decyduję na bieżąco. Akcja – reakcja. Konsekwencje? Tak, czasami zapominam, że każde działanie niesie za sobą jakieś skutki. Dlaczego o tym wspominam? Bo zastanawiam się nad tym, od kiedy „z regała” spadła mi książka „Ciemnokrąg” Daniela Koziarskiego.

post-image
Recenzje

„Dwanaście niedokończonych snów”
Natasza Socha

Choinki wyszły na ulice. Ktoś zdecydował, że to już czas. Wiszą na latarniach ustawionych wzdłuż głównej drogi, którą jeżdżę każdego dnia do pracy. Bogato ozdobione sztuczne iglaki pojawiają się w centrach handlowych, przyciągając małe dzieci i mikołajkowo – bożonarodzeniowe zniżki (nie na dzieci, bo kto by kupił?). Robi się prawdziwie świątecznie. Powoli w skrzynkach e-mailowych pojawiają się zaproszenia na firmowe wigilie, na które mało kto chce iść, ale wszyscy oczywiście stawią się jak jeden mąż. Zaczyna się wyścig na prezenty i ilość zaplanowanych potraw na stole wigilijnym. Ostatnie mycie okien, porządki w szafach, czyszczenie rodowych kryształów wyciągniętych z ciemnych zakamarków meblościanki. W końcu Święta Bożego Narodzenia za pasem! Porządek musi być. Ten jeden raz w roku chociaż.

post-image
Doceniam okładki

Edyta Świętek

Dziś trzecie wydanie cyklu “Doceniam okładki”. Tym razem do zabawy dołączyła Edyta Świętek  i wskazała dwie książki, których okładki zrobiły na niej wrażenie.

post-image
Recenzje

„Odchodzić”
Agnieszka Moniak-Azzopardi

Wzruszeń unikam. Nie przystoi twardym, pyskatym, pewnym siebie, co to po nich wszystko spływa jak po gumowej kaczce. Jeśli się zdarza, to w ukryciu, pod osłoną nocy, żeby nikt nie widział. Wzruszać się lubię w samotności, a powieści, które sprowokowały mnie do bycia samej ze sobą, jest naprawdę niewiele. Niewiele też historii uświadomiło mi, że powinnam była być lepsza i już nigdy nie będę miała możliwości tego naprawić.