post-image
Recenzje

„Pamiętam”
Agnieszka Janiszewska

Pisaliście kiedyś pamiętnik? Ja tak. Miałam ich całe stosy. Ewoluowały wraz z moim wiekiem. Zaczęło się od takiego z kolorowymi pachnącymi karteczkami, zabezpieczonego kłódką, do której kluczyk nosiłam na szyi – bo przecież wszyscy wokół na pewno byli bardzo zainteresowani faktem, że podoba mi się, jak Krzyś z „II d” tańczył na ostatniej mini-dyskotece albo jak bardzo nie lubię Oli, bo dostała szóstkę z plastyki, a ja tylko piątkę. Potem przyszedł czas na tak zwane „złote myśli” i tajemne odpowiedzi kolegów, które były zaklejane taśmą, żeby nikt inny nie zobaczył, która dziewczyna w klasie jest najładniejsza. Reszta była nieważna. Jeszcze ewentualnie wskazanie swojej najlepszej koleżanki było interesujące. Nie myślcie, że mi ta głupota została. Jak wspomniałam – to ewoluowało. Potem przyszedł czas na zwykłe zeszyty i opisywanie przebiegu każdego dnia, co najmniej, jakbym prowadziła niezwykle bujne życie towarzyskie na miarę Madonny albo gwiazdy Hollywood.

post-image
Doceniam okładki

BartoszCzyta

Dziś kolejne wydanie cyklu “Doceniam okładki”. Z tej okazji goszczę u siebie Bartka – blogera, którego możecie znać jako BartoszCzyta. Bartek wybrał aż siedem okładek, na które zwrócił szczególną uwagę i obszernie swój wybór uargumentował.

post-image
Recenzje

„Grzech”
Max Czornyj

Czy to grzech, że nie zostałam prawniczką? W liceum z godną podziwu zaciętością odbębniałam sześć godzin tygodniowo historii, ucząc się, na którym palcu królowa Bona nosiła pierścionek i tym podobnych bzdur. Historyczkę (nie mylić z histeryczką) miałam cudowną, nie powiem. Sprzedawała wiedzę tak, jak sprzedaje się rydze przy autostradzie w kierunku Warszawy – szybko i efektywnie. Profil historyczno-prawny, który wybrałam dla siebie w ówczesnym tak zwanym „Zawadzkim”, miał otworzyć przede mną wrota każdego sądu i nauczyć mnie zmiękczać zatwardziałych przeciwników. Ku mojej radości zostałam magistrem socjologii. Też dobrze. Bo co oni wyprawiają na tych prawniczych kierunkach ja się pytam?! Co oni robią z tymi studentami? Naprawdę nie wiem. Szukam odpowiedzi od jakiegoś czasu. Mróz, Koziarski, Czornyj – ukończyli to sławetne „prawo”, po czym zasiedli do pisania książek i, że tak kolokwialnie powiem, rozwalili system. Mróz jak Mróz – każdy wie, Koziarski po swoim „Ciemnokręgu” zostawił mnie w kompletnej rozsypce, a Czornyj? Czornyj pozamiatał, grzesząc przy tym okrutnie.