post-image
Recenzje

„Rdza”
Jakub Małecki

Ponury blok na obrzeżach miasta. Sąsiedzi mijają się w windzie nie mówiąc nawet zwyczajowego „dzień dobry”. Nie znają się, nie zauważają w kolejce do kasy w pobliskim markecie. Czasem parkują koło siebie swoje auta, ale kto by zwracał uwagę? W równie ponurym jak blok mieszkaniu, mniej więcej sześćdziesięciopięcioletni mężczyzna wpatruje się w małe kuchenne okno. Grube szkła na nosie wskazują, że jego wzrok szwankuje. Gdyby ktoś się nim zainteresował zobaczyłby, że często dźwiga pod pachą książki. Mężczyzna mieszka sam, nie licząc czarnego kota, który ciągle łasi mu się do nóg. Zna rozkład dnia swojego pana, wie, że po zaparzeniu czarnej, fusiastej kawy zasiądzie przy zajmującym niemal pół salonu drewnianym biurku. Nie musi dbać o przestrzeń. Nikt go nie odwiedza, a przynajmniej kot może leżeć na blacie, kiedy on pisze. Pisze codziennie. Odkąd opanował obsługę komputera (a nie było to wcale łatwe) jego życie stało się prostsze. Wciąż nie wierzy kurierom i księgarniom internetowym, wciąż zaopatruje się w ulubionym antykwariacie, ale komputer to wynalazek doskonały – pisanie idzie mu zdecydowanie szybciej. Ma tyle do opowiedzenia! Tyle ciekawych historii…

post-image
Recenzje

„Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu”
Marcin Wójcik

Podobno Hipokrates uważał, że utrata nasienia może prowadzić do uwiądu rdzenia kręgowego i śmierci. Skoro ojciec medycyny tak twierdzi, to pewnie tak jest. Drżyjcie panowie, bo nie znacie dnia ani godziny…

post-image
Recenzje

„Porzuć swój strach”
Robert Małecki

Popełniłam zbrodnię. Zrobiłam coś, o czym nie śniło się nawet Królowi. Stefanowi Królowi (temu od horrorów). Bez mrugnięcia okiem, bez zająknięcia, bez przemyślenia sprawy, bez wyrzutów sumienia (dopiero teraz, po fakcie się pojawiły). Zastanawiam się, jak mogłam doprowadzić do takiego przestępstwa. Człowiek sam siebie nie zna. Nigdy nie przypuszczałam, że mogłabym tak krwawo rozprawić się z kimkolwiek. Tyle siły w sobie, tyle energii! Atak, amok, biała gorączka, szaleństwo wręcz! A wszystko to w pewnym dyskoncie podczas kupowania sałaty dla królika. No tak, jeszcze niewinne zwierzę w to wplątałam. Wstyd. I nie, nie mam na myśli awantury o Świeżaka. Gdzie tam! Zrobiłam coś znacznie gorszego. Kupiłam „Porzuć swój strach” Roberta Małeckiego, drugą (powtarzam: DRUGĄ) część trylogii z zamiarem natychmiastowego przeczytania, podczas gdy nigdy nie miałam styczności z częścią pierwszą. Zbrodnia w biały dzień.